113. Cudownie nienormalna.

To jest bezsens. Bezsens tego, co czuję, a co robię. To wszystko sobie przeczy. Kurwa kocham Cię tak, że nie potrafię Cię haniebnie rzucić, mając gdzieś co czuję ja i co czujesz Ty. Może na prawdę się zmieniasz.. Może na prawdę jeszcze coś dla Ciebie znaczę? Boli mnie serce od dnia, w którym okłamałeś mnie ostatni raz. Boli codziennie. Nie, to wszystko tak cholernie boli. Nie chce mi się dzisiaj wychodzić z domu nawet. Dzisiejszy port będzie zamulony. Będę myślała wyłącznie o Tobie. Pozornie uśmiechnięte minki i wymuszone uśmieszki będą moimi przyjaciółmi dzisiaj. Jesu, byle do 30. czerwca, potem do 5. lipca.. Potem obiecuję sobie, że wezmę się za moje wady, za te wszystkie słowa, których nie cierpicie, za moje głupie gadanie, którego nikt nie słucha i za wszystkie łzy, które płyną po policzku, gdy myślę o Tobie. Tak strasznie brakuje mi Twojego ciepła, Twojej za dużej bluzy, Twoich nienormalnych tematów. Szkoda mi siebie, że po tym co przeszłam nadal muszę zmagać się z jednym i tym samym motywem - alkoholem.. Ledwie się skończyło.. A jednak znowu.. I to nie chodzi o mnie nawet, tylko o osoby, na których mi cholernie zależy. Nie wiem czy to zrozumiecie, może nie, chwilowo nie mam jakoś weny na notkę, która byłaby zrozumiała. Moje ciągłe kłótnie z osobą, która jest mi najdroższa - Agatą.. Jak ja mogę dopuszczać do takich sytuacji? Może tak musi być, jednak moje humorki i głupie odzywki mnie rujnują. Chcę przez przypadek znaleźć się po tamtej stronie, żeby już nikt nie musiał mnie słuchać, żeby nikt nie musiał patrzeć na moje łzy, żeby wszystkim żyło się lepiej. Kurwa, to cholernie boli, to wszystko, jak sobie uświadomię jakim jestem potworem.. Jak potrafię tylko szerzyć zło i smutek. ŻAL - słowo, którego nie lubię.. To właśnie to słowo idealnie mnie ocenia, całą mnie. Jestem żałosna, zawsze byłam i nie wiem czy to się zmieni. Nie chcę doczekać jutra, nie chcę już nic, jedynie chcę zniknąć, przeteleportować się do świata, w którym będę sama i nie będę wtedy nikomu sprawiała przykrości. Dajcie mi jeszcze misia pluszowego, żebym nie czuła się jak w izolatce. Chyba plusz nie ma uczuć, a jeśli ma, to dajcie mi coś, co ich nie ma. Strasznie mi  źle, psychika ryje się z dnia na dzień coraz bardziej. Chcę nie istnieć, nigdy się nie urodzić.

Żegnam.